Jak to jest, że gatunki pożądane, przez nas sadzone, muszą walczyć o miejsce w ogródku, a te przez nas regularnie wyrywane i tępione, wyrastają ze wzmożoną siłą?Jestem zdania, że wieczne plewienie to jeden z powodów najbardziej przekonywujących ludzi do nie uprawiania ogrodu oraz do kupowania żywności z nieznanych źródeł i podejrzanych upraw w najbliższym dyskoncie. Są tacy, co lubią sobie poplewić i chwała Wam za to, ale dla pozostałych nas, którzy nie przepadają za wykonywaniem tej samej mało produktywnej czynności przez cały sezon, sama myśl o plewieniu może być katorgą.

“Leniwe” ogrodnictwo – czyli alternatywne, pasywne metody plewienia, podlewania i nawożenia to jedne z najatrakcyjniejszych zalet systemów permakultury. Dużo mniej czasu i wysiłku idzie w produkcję dużo większej ilości plonów. W dodatku, jest to lekarstwo dla ziemi, po której chodzimy i dla organizmów, wśród których żyjemy. Są lepsze sposoby – dla wszystkich – wykonywania tych najbardziej męczących czynności tradycyjnego ogrodnictwa czy rolnictwa.

Sepp Holzer wie najlepiej – ma przemyślane i przetestowane rozwiązania, których stosuje z wielkim sukcesem od dziesiątek lat na swoim gospodarstwie Krameterhof w górach Austrii. Sepp stawia na rozwój i dobrobyt ludzi, zwierząt, najmniejszych organizmów, roślin oraz gleby. Stosuje metody opracowane na podstawie modeli naturalnych. Posłuchajmy Yody permakultury. Warto.

Zapraszam do lektury fragmentu z książki Permakultura Seppa Holzera:

“Radzenie sobie z roślinami problematycznymi”

“Musimy pamiętać, że gdy zarządzamy fragmentem ziemi, zawsze mniej lub bardziej zmieniamy naturalną równowagę w celu dopasowania terenu do naszych potrzeb. Rośliny uprawne są z reguły gorzej przystosowane i słabsze od roślin dzikich, dlatego staramy się stworzyć im odpowiednie warunki, na przykład dzięki odpowiedniej uprawie ziemi. Czasami niezbędne jest pozbycie się części konkurencji.

[1] Należy jednak pamiętać, że w naturze nic nie dzieje się bez przyczyny. Musimy próbować zrozumieć naturalne cykle i wpłynąć na nie tak, by działały na naszą korzyść. Zwalczanie samych objawów to błąd – także dlatego, że sami spowodowaliśmy większość tych problemów. To nie natura i jej “katastrofy” ponoszą odpowiedzialność za to, iż podczas burz nagle przewracają się ogromne połacie lasu. Winni są gospodarze i ich niestabilne monokultury. Plagi korników również są skutkiem występowania człowieka przeciwko naturze. Przyczyną wszystkich tych problemów jest krótkowzroczność. Musimy przyznać się do tego błędu. Kto próbuje zrozumieć naturę i ją obserwuje, szybko zauważy, że wszystko ma swoją przyczynę i istnieje rozwiązanie każdego problemu. Sterowanie przyrodą i regulowanie jej na niewielką skalę jest stosunkowo proste. Ręcznie można osiągnąć praktycznie każdy zamierzony efekt, więc wiele osób wprowadza na swoją rolę własne porządki, często zapominając o konsekwencjach takiego postępowania.

[2] W tym miejscu chciałbym jeszcze raz podać przykład: mam mały ogród i chciałbym, by wyglądał schludnie i porządnie. Dlatego wyrywam wszystkie chwasty z grządek z warzywami. Często koszę trawę i “czyszczę” dolne części drzew owocowych. Co dzięki temu osiągnę? Odpowiedź: czysty, czyli “sztuczny” ogród. Grządki z warzywami i drzewa owocowe nie są chronione przed uschnięciem, ponieważ ziemia nie jest przykryta, czyli muszę częściej wszystko podlewać.

Na nagim podłożu próchnica jest o wiele gorszej jakości, poza tym częste podlewanie wypłukuje składniki odżywcze, przez co prędzej czy później będę musiał zastosować nawóz. Nawozy sztuczne szkodzą życiu w glebie, organizmy glebowe produkują gorszą próchnicę, powstaje błędne koło. W “porządnym” ogrodzie pożyteczne stworzenia nie mają praktycznie żadnego schronienia ani przestrzeni życiowej, czyli nie będę miał wsparcia, jeśli pojawią się szkodniki. Listę tę można wydłużyć. Chcę jedynie podkreślić, że w naturze po akcji zawsze następuje reakcja. Jeśli zajmuję się moją ziemią w sposób rozumny i zgodny z zasadami przyrody, mogę osiągnąć większy sukces mniejszym nakładem pracy

[3] Na terenach rolniczych należy postępować w ten sam sposób, z tą różnicą, że na większej powierzchni trzeba jeszcze lepiej przemyśleć metodę pracy. Z zasady jednak to, co dotyczy mniejszego terenu, można zastosować także na większych obszarach. W wyniku nieprawidłowego i jednostronnego gospodarowania w rolnictwie często dochodzi do tego, że poszczególne gatunki roślin zaczynają się rozmnażać i wypierać pożądane gatunki. Przykładem mogą być szczaw tępolistny (Rumex obtusifolius), pokrzywa zwyczajna (Urtica diocia) czy łoboda rozłożysta (Atriplex patula). Występowanie tych roślin wskazuje na wysoką zawartość azotu w glebie. Często ów brak równowagi jest spowodowany przenawożeniem lub zbyt intensywnymi pracami na pastwiskach. Z tego względu należy próbować przywrócić równowagę i zmienić sposób pracy. Zwalczanie samych objawów nie ma sensu.

Problemy ze zbyt rozrastającymi się roślinami występują często na ugorach lub powierzchniach, na których przestawiono się z rolnictwa konwencjonalnego na rolnictwo biologiczne. Uprzednio zbyt często nawożone tereny stają się idealnym miejscem dla tych roślin, a nagłe zrezygnowanie z oprysków sprawia, że intensywnie się rozmnażają. W takiej chwili niektórzy rolnicy zaczynają wątpić i zapominają, iż zmiana sposobu gospodarowania była jedynym dobrym wyjściem. Błędów popełnianych przez całe lata lub nawet dziesięciolecia nie da się naprawić w krótkim czasie. Natura musi powoli sama dojść do siebie …

[4] Kolejną możliwością regulacji występowania roślin jest przykrywanie i mulczowanie. Tymi sposobami można nie tylko pozbyć się nieszkodliwych chwastów, lecz także szkodliwych gatunków, takich jak wspominany wcześniej szczaw. Przykrywam ziemię tekturą, workami jutowymi lub innymi materiałami ulegającymi rozkładowi (tylko materiały naturalne). Dla obciążenia przykrywam je ziemią i mulczem. Oczywiście wszystkie materiały muszą przepuszczać powietrze, inaczej organizmy żywe się uduszą. Pod warstwą tektury rośliny pasożytnicze nie będą już miały światła., wymrą i staną się pokarmem dla organizmów glebowych. Tuż po okryciu ziemi sieję warstwę mulczu, stosując do tego wymagające gatunki roślin. W tej metodzie świetnie sprawdzają się wszelkie rzepy i buraki. Zasiane rośliny dobrze się rozwijają, ponieważ w wyniku mulczowania od razu otrzymały dobry humus. Osłaniają one całą uprawę i – jak wspominałem – wyrównują zawartość substancji odżywczych…

[5] Nie wolno zapominać, że każde istnienie odgrywa swoją rolę w naturalnym cyklu i może być bardzo ważne, także dla człowieka. Na przyklad chabry bławatki (Centaurea cyanus) są obecnie bardzo trudne do znalezienia, ponieważ uznano je za chwast i wypleniono. Nie zwrócono jednak uwagi, że są pięknymi roślinami o działaniu leczniczym. Pokrzywa również ma ogromną wartość. Jest rośliną jadalną, leczniczą, można nią nawozić zioła lub stosować ją jako mulcz. Poza tym stanowi pokarm dla larw motyli. W naturze nie ma niczego, co byłoby złe, i każdy problem można rozwiązać. Trzeba tylko się postarać. Każda roślina ma naturalnego przeciwnika. Jeśli zostawimy naturze trochę wolności, będzie z nami współpracować. Takim współpracownikiem może zostać na przykład kałdunica zielona (Gastroidea viridula). Jeśli umożliwimy jej rozwój, pomoże nam w regulowaniu populacji roślin. Najważniejsze jest jednak wyrównanie zawartości składników pokarmowych w glebie. Do masowego występowania danego gatunku roślin i zwierząt dochodzi jedynie w przypadku braku równowagi”. (101 – 105)

Przydały się wam te informacje? O czym jeszcze warto porozmawiać? Podzielcie się w komentarzach.

 

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *